Stan de
Stan de

Stan de

Mam na imię obojętność 

Od dawna nie na chwile 
Na drzewach nie widzę koloru liści 
Nie słyszę kroków 
Nie rozumiem co znaczą krople 
łzy czy deszcz na policzku 
Słońce cicho zachodzi 
a silniki wciąż tło jak kartka szara 
Dzień w noc i po kolei dzień 

Mam na imię nic 

Mgła tkana nićmi bez barw i dźwięków 
Nie słyszę swojego oddechu
Na koniec roku tylko 
Widzę znowu w plątaninie luster 
Rysę jedną nie pionową 
Światło zakrzywia w amarantach 
Błyszczy niepokojem …
Skurcz 
Z różanych łodyg skręcam 
Moje bransoletki kolcowe 
kiedy się budzę 
Pąki odkładam, wyschną 
Zakręcam 
Krew lepką ocieram 
Nie czuję 

Mam na imię obojętność 

piotr gaweł wiersze