

Mam na imię obojętność Od dawna nie na chwile Na drzewach nie widzę koloru liści Nie słyszę kroków Nie rozumiem co znaczą krople łzy czy deszcz na policzku Słońce cicho zachodzi a silniki wciąż tło jak kartka szara Dzień w noc i po kolei dzień Mam na imię nic Mgła tkana nićmi bez barw i dźwięków Nie słyszę swojego oddechu Na koniec roku tylko Widzę znowu w plątaninie luster Rysę jedną nie pionową Światło zakrzywia w amarantach Błyszczy niepokojem … Skurcz Z różanych łodyg skręcam Moje bransoletki kolcowe kiedy się budzę Pąki odkładam, wyschną Zakręcam Krew lepką ocieram Nie czuję Mam na imię obojętność
piotr gaweł wiersze