

Szczęście Jest zachwytem rozplatania zapleceń Słońcem Które piasek przemienia w skałę Skałę W bijące serce Chwilą zatrzymania W ciągu zwykłych chwil Potrzebnych, do powtórzeń, matowodziennych Zapatrzyłem się Kiedy tańczysz Piersi unosisz falowaniem Wargi rozchylasz na rytm Salsy i tanga Zachwyciłem się radością Dotknąłem szczęść niepoliczonych Z gwiazd, blasków i śniegowych płatków Ust spiętych razem Dłoni zasznurowanych palcami Brzmień aksamitnych Myśli tkanych z adamaszku I odnalazłem słowa, które znaczą Teraz … mogę już odejść…
piotr gaweł wiersze