Kupiec Dusz
Kupiec Dusz

Kupiec Dusz

Kupię duszę Twoją piękną 
             Tę w kwiatach i tatuażach 
O zapachu herbaty zielonej 
           I jedwabnego jaśminu

Będziesz władzę miała 
           I ich rozszerzone źrenice
Rozkosz tętnic z wszystkich
             Otwartych bram

Będą Cię prowadzili na smyczy 
            Ku szczęściu
Jak gwiazdę z tysiącem promieni 
              Co nigdy nie gasną 

Ja będę kupował Twą duszę co nocy 
             W hotelu nad Wisłą
A oni ustawieni w rzędy usypią z monet
Twój kopiec rozpusty

Uderzę Cię w twarz tylko 
Żebyś poczuła czy jesteś
               Jeszcze 
Zanim odejdę

Bez duszy łatwiej 
           Nic nie boli
           Niczego nie trzeba 
           Niczego nie będziesz się lękać

Ziemia dalej się kręci 
              Wiatr wieje 
              Słońce tylko jakby dalej
I niebo z zachodu coraz bardziej czerwone 

******

Starcze w wytartym swetrze 
          I pofarbowanych włosach
Twej duszy nie kupię 
Zjełczałeś, marny polityk i złodziej
Przez lata zatęchłeś 
           Bezbarwny, nijaki 

W pozorach i mitach
bez brzmienia…

Twej duszy od lat nie masz 
Trzy srebrniki wydałeś 

Jest tylko cierpkość pustki i TY
Którego nie widzi już nikt

*******

Kupię Twoją duszę nieczystą 
          Bo się szamoce 
Zmęczona, niech śpi 

Będę ją usypiał 
          Mocą swych tajemnic
To nic, że się zrywa i biegnie 
           I woła pomocy

Nie ma pomocy 
            Jestem Ja 
    
Kupiec Dusz 
Pan Głębi, Jedyny 

Zapłacę Ci kamieniami zapomnienia 
Ciężkimi, wbitymi we 
Wciąż drgające serce 
          W myśli bezładne 
Szukające nadziei 
Bez nadziei
Nie pokaleczysz kolan i stóp ucieczką 
Nie złączysz już dłoni w modlitwie
 
Ja jestem Tym, który 
            Stąpa do głębi

Zna miarę myśli
              I trwogę pożądań 
I maski zna Twoje i nie Twoje
Ja jestem Handlarz Dusz 
           I zapomnienie wspomnień 
Tego, że kiedyś 

Byłaś i Byłem….

********

Boże, który jesteś 
Który się nie kończysz 
Chroń mnie i tych 
           Co pogubili drogi

Daj choć ścieżynkę krętą 
            Skrajem skały 
I nie popychaj w dół 

Naucz stopy kłaść 
           Jedna przy drugiej
I cierpliwie….. czekaj

piotr gaweł wiersze