

Panna w cekinach, gumkach i wstążkach Stąpa powoli, nie podnosi głowy Zdziwił się kiedy weszła do pokoju Bo oczy miała z motyli i lęku Ma w sobie miękkość maleńkich gołąbków Kiedy się wtula szukając zamknięcia Jeśli dotyka, dotyka gorąco Choć on nie wiedział dlaczego to robi I kiedy pieścił ją szukając drżenia Ucząc się kształtu kiedy wilgotniała Językiem gładził rozchylone usta Myślał, że zbliża się do jej przypływu Kiedy zobaczył roześmiane oczy Pytał czy tylko kupił ją i upokorzył Czy może jest jej kolejnym wyrzutem I wciąż nie wiedział dlaczego się śmiała I wciąż nie wiedział dlaczego się śmiała I znowu była namiętnym otwarciem Podnosząc w górę zaplecione uda Muskał jej biodra napięte i chciwe W dłoniach składając rozbiegane piersi Znowu tuliła się i ocierała Wierzył, że jest jej najlepszym kochankiem I znowu dała mu wszystkie języki Aby się spełnił w jej otwarte usta Kiedyś nad ranem przebudził się w końcu Nie mógł odnaleźć jej i wtedy w górze Zobaczył, była wysoko, gdzieś ponad Pośród malunków, marzeń i zabawek Pisała znowu kolejną historię Jak był zabawny gdy się znowu dziwił I zaplatała sznur swoich korali Które nosiła od pierwszej miłości I nałożyła kolejny koralik Zielony, mały , ledwie przeźroczysty On odszedł cicho, nie odwrócił głowy Gdy je na nowo wiązała na szyi Był przecież tylko kolejnym koralem Który tak lekko obraca się w palcach
piotr gaweł wiersze