Korale
Korale

Korale

Panna w cekinach, gumkach i wstążkach 
Stąpa powoli, nie podnosi głowy 
Zdziwił się kiedy weszła do pokoju 
Bo oczy miała z motyli i lęku

Ma w sobie miękkość maleńkich gołąbków
Kiedy się wtula szukając zamknięcia 
Jeśli dotyka, dotyka gorąco 
Choć on nie wiedział dlaczego to robi

I kiedy pieścił ją szukając drżenia 
Ucząc się kształtu kiedy wilgotniała 
Językiem gładził rozchylone usta 

Myślał, że zbliża się do jej przypływu 
Kiedy zobaczył roześmiane oczy 

Pytał czy tylko kupił ją i upokorzył 
Czy może jest jej kolejnym wyrzutem 
I wciąż nie wiedział dlaczego się śmiała 
I wciąż nie wiedział dlaczego się śmiała

I znowu była namiętnym otwarciem
Podnosząc w górę zaplecione uda
Muskał jej biodra napięte i chciwe 
W dłoniach składając rozbiegane piersi

Znowu tuliła się i ocierała 
Wierzył, że jest jej najlepszym kochankiem 
I znowu dała mu wszystkie języki 
Aby się spełnił w jej otwarte usta

Kiedyś nad ranem przebudził się w końcu
Nie mógł odnaleźć jej i wtedy w górze 
Zobaczył, była wysoko, gdzieś ponad 
Pośród malunków, marzeń i zabawek 

Pisała znowu kolejną historię 
Jak był zabawny gdy się znowu dziwił
I zaplatała sznur swoich korali 
Które nosiła od pierwszej miłości

I nałożyła kolejny koralik 
Zielony, mały , ledwie przeźroczysty
On odszedł cicho, nie odwrócił głowy 

Gdy je na nowo wiązała na szyi 
Był przecież tylko kolejnym koralem 
Który tak lekko obraca się w palcach

piotr gaweł wiersze